FANDOM


Obronili Was rycerze w srebrnych zbrojach. Byli poza podziałami. Na polu bitwy walczyli traktując się jak bracia i siostry. Ich młoty miażdżyły kości nieumarłych, ponownie dając spoczynek wybudzonym o raz za dużo. Widzieliście uśmiech na ich twarzach, kiedy bandażowali Wasze rany. Widzieliście cień nadziei w ich oczach.
Pokazali Wam kaplicę, w której ten blask wypełnił ich po raz pierwszy.
Byli wśród nich nie tylko dawni rycerze Srebrnej Dłoni, lecz również siepacze Wojennej Pieśni. Byli milczący Zapomnieni, jak i dumne ostrza Elune. Był tam przedstawiciel Szkarłatnej Krucjaty. Nawet oddający cześć Matce Ziemi wyruszyli do zrujnowanego królestwa, które opuścił jego król.
Płomień wypełnił również Wasze serca. Zapragnęliście dołączyć.
Dostaliście pancerze ściągnięte z ciał umarłych. W Waszych dłoniach zapłonął ogień. Pomogliście im odejść, by nikt nie mógł przerwać ich snu. Oczyszczające płomienie były pożegnaniem przeszłości. Otwarto przed Wami starą zbrojownię z symbolem Lordaeron...
Mężczyzna zamknął oczy zaślepiony obłędem. To miała być tylko kolejna przesyłka. Nikt specjalnie nie śledził ich po tym, jak Szkarłatni puścili po drodze własne patrole. Czemu więc teraz stał cały we krwi w jak zwykle pięknym, sosnowym wąwozie? Dlaczego z nieba spadły gargulce, a piechurów ghoule wciągnęły w swe sidła? Kto wysłał na niego dwóch nieumarłych magów, jednego gorejącego trupa i grupę świeżo ożywionych? Te pytania zniknęły bardzo szybko, gdy odskoczył, niemalże trafiony lodowym pociskiem. Nie zdążył nawet chwycić za miecz, więc jedynie zdjął tarczę, od razu odbierając broń najbliższemu z upadłych rycerzy. Topór o srebrnym ostrzu błysnął w świetle zachodzącego słońca, gdy nieumarły zachwiał się pod jego ciężarem. Zdezorientowany kompan nie zauważył uderzenia ciężkiej tarczy, która zmiażdżyła uzbrojone ramię. Wojownik wyminął okaleczonego umarlaka i zaszarżował na szkielety o zdolnościach magicznych, krzycząc z bólu kiedy ich ciemne moce przeszyły mu ciało. Świat przed jego oczami stał się na chwilę czarno-biały, lecz gniew wyzwolony przez cierpienie zmusił go do sięgnięcia po miecz i zdewastowania kościstych marionetek. Ghoul w tym czasie zdążył zjeść już niemal połowę trolla, któremu wrodzona witalność nie pozwalała umrzeć. Kły miotały się po oparzonym ciele bestii, gdy ta zbliżała swą paszczę do piersi. Dowódca puścił tarczę i pchnął ciałem na bestię, która obróciła się zdezorientowana. Pochwycił spojrzenie trolla i zrozumiał, czego oczekuje. Nie zastanawiał się długo - ostatnią wolę należy spełniać. Miecz człowieka wylądował w trzęsącej się, niebieskawej ręce. Człowiek chwycił swymi opancerzonymi dłońmi za ramiona gorejącego. Słońce zaszło, a w świetle księżyca coś błysnęło pod trzewiami nieumarłego. Troll uśmiechnął się i zamknął oczy...
Pozostali wrócili z bitewnego chaosu w szoku. Zwykle podróże pod ochroną zbrojnych nie wyglądały w ten sposób.
Miecz nie spoczywał u jego boku. Tarcza nie wisiała na plecach. Blady jeździec w czarnej zbroi uniósł swe ostrze i przesunął siwe włosy tak, by ich spojrzenia mogły się spotkać. Wokół nich walały się elementy pancerza, ciał ludzi i nieumarłych.
Do świtu było daleko.


Organizator: Life Knight

Data: Luty 2011

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki