FANDOM


Event przeprowadzony przez Arcadiusa i Life Knighta mający na celu wynegocjowanie lepszych warunków życia ze strony chłopów lub obronę miasta przed nacierającymi wieśniakami ze strony obrońców miasta. Event odbył sie dnia 9.04.11 o godzinie 18:00.

WprowadzenieEdytuj

Był duszny, pochmurny dzień, jeden z takich gdy człowiekowi i każdej innej rasie nie chce się robić zupełnie niczego z wyjątkiem leżenia, a mianowicie zbierało się na burzę. Również w Goldshire ogólnopanujący nastrój udzielał się wieśniakom, którzy przechadzali się w tą i z powrotem po niezbyt zatłoczonym placyku przed kuźnią. Jednak w gospodzie działo się zupełnie coś innego. W wszechobecnych oparach dymu wydobywającego się z nieszczelnego paleniska siedziało kilkunastu wieśniaków trzymających kufle piwa w dłoniach i głośno o czymś debatujących, można by rzec, iż była to większa część tej maleńkiej wioski skąd pochodzili. Gospodyni uwijała się nosząc coraz to bardziej wyszukane przysmaki z kuchni do sali głównej oberży, jednak uśmiech gościł na jej twarzy, gdyż wiedziała, że utarg z tego dnia z pewnością będzie większy i będzie mogła pozwolić sobie na nowe chodaki, gdyż stare były już nieco dziurawe. Nagle jeden z wieśniaków zerwał się z miejsca i uderzył pięściami
w stół, tak że pospadała z niego większość rzeczy, które dawniej były nazywane kuflami.
- Tak być nie może! - rzekł wyjątkowo zarośnięty i wysoki mężczyzna. – Ostatnimi czasy to nawet na ziarno nie starcza.
- Masz rację William, trzeba coś z tym zrobić. Kryzys utrzymuje się u nas niezwykle długo, chociaż król i jego świta zapewniają, że wszystko jest pod kontrolą. To, że sprawa nieco ucichła nie znaczy, że inni się nią nie interesują. – powiedział jeden z wieśniaków, najpewniej z garstki elity intelektualnej Goldshire.
Nie wszyscy ich jednak słuchali, gdyż kiedy podeszła do nich gospodyni jeden z nich zakrzyknął:
- A pomykajże chyżo do gotowalni iżby tam jadło sprawiać! Piorunem obiadyniec nagrzmocić!
Gospodyni spojrzała na niego i błyskawicznie zjawiła się u kucharza mówiąc, że potrzebna jest kolejna porcja pieczonego mięsa i ziemniaków, a cały wiec radził dalej.
- Nawet złodzieje nie mają co kraść. – powiedział jeden z nich.
- Cóż nam z takiej władzy, która ino sobą się przejmuje, a nie poddanymi od których bezlitośnie regalia pobiera i pilnuje ich jak oka w głowie. – rzekł trzeci, karłowaty wieśniak ubrany w podniszczony płaszcz wykonany z krowiej skóry.
- Dobrze prawisz mości Farley. – odpowiedziała chórem całą gromada.
Wszyscy umilkli na chwilę i zasępili się.
- Jeno co tera począć? – rzekł smutno William.
- Mam ja ci pomysł, tylko nie wiem czy on się uda. – zaśmiał się Farley.
- Opowiadajcie, nie mamy nic do stracenia panowie, tak? – powiedział mężczyzna, który wcześniej prosił
o jadło, które właśnie parując zmierzało ku stołowi zebranych.
- A może byśmy nieco pokazali się królowi i jego świcie? Bo czy nie jest dla niego ważne poparcie ludności, gdy żyjemy w ciekawych czasach pełnych wojen i konfliktów? Teraz każde jego potknięcie może grozić detronizacją. – powiedział szeptem Farley.
- Masz na myśli bunt? – syknął wieśniak o ciemnej karnacji.
- Jeśli się nie mylę ty nie masz zdania. – odpowiedział kwaśno Farley.
Czarny człowiek skrzywił się i zamilkł, w duszy przyrzekł sobie, że gdy nadejdzie wieczór i będzie niewidoczny spierze starucha na kwaśne jabłko.
- Bunt? – spytał William.
- Otóż to. Król teoretycznie nie powinien tłumić krwawo tego wystąpienia, ponieważ każda para rąk się liczy zarówno na wojnie jak i rozszerzaniu granic królestwa. – uśmiechnął się Farley. – Więc kto jest ze mną?
- Ja.
- I ja!
- Ja również.
- Też bym się przydał.
- A ja mogę wykuć parę mieczy i użyczyć koni.
Staruszek uśmiechnął się.
- Pozostaje tylko jedno... jak rozegramy tę partię.
Nagle jeden z zebranych wstał.
- A co powiecie jeśli znaleźlibyśmy przywódcę, który mądrze pokieruje naszymi działaniami
i doprowadzi nas do sukcesu?
- Cóż, tak właściwie przydałby się taki jeden. Ja nie za bardzo znam się na taktyce... – rzekł Farley
i zamyślił się. – Potrzebny nam ktoś kto zna się na prawie i na wojaczce.
W kącie oberży dało się znać poruszenie, z cienia wyszedł człowiek o ekscentrycznie wystrzyżonej brodzie utykający na prawą nogę i gnom w wielkich goglach.
- Słyszeliśmy waszą rozmowę i... moglibyśmy pomóc. – rzekł człowiek wesoło.
- A konkretnie?... – spytał Farley.
- Znam się trochę na prawie, ponieważ przez wiele lat prowadziłem rachunki pewnej wpływowej organizacji. – powiedział mężczyzna.
Wieśniacy szybko porozumieli się między sobą. Po chwili Farley wystąpił naprzód i powiedział:
- Ale czy możemy ci zaufać? Skąd mamy wiedzieć czy nie jesteś jednym z agentów króla próbującym poznać nasze plany i w momencie kluczowym zgasić problem w zarodku albo czy nie jesteś współpracownikiem siatki wywiadowczej Hordy, podobno są tu tacy co sprzedają im informacje.
- Co do tego drugiego mogę opowiedzieć ci bardzo ciekawą anegdotę. – rzekł człowiek.
- Mów.
- Ostatnio w Ratchet krążyły pogłoski, że z urwiska spadła kareta z czterema Krwawymi Elfami.
- Wielka szkoda.
- Masz rację kareta, którą powozili miała sześć miejsc.
Wieśniacy spojrzeli po sobie.
- Lubię go. – rzekł jeden z nich.
Obydwaj nieznajomi uśmiechnęli się do zebranych.
- A więc?... – spytał człowiek.
- Niech będzie. Bunt!
Wszyscy razem krzyknęli: BUNT! i rozbiegli się do swoich chat przygotowywać się do powstania.

Fabuła i przebiegEdytuj

Wszystko zapowiadało się niepozornie, a jednak wynikła z tego prawdziwa afera. Po przybyciu wysłańców buntowników pod Stormwind zatrzymali ich strażnicy przewodzeni przez strażnika Kela oraz krasnolud Tordek i rycerz kapitan Antemoris. Po wyrecytowaniu przez Kela swojego epickiego przemówienia i przedstawienia racji Antemoris wraz z Tordekiem wzięli posłańców pod opiekę na czas pobytu w mieście. W zamku dowiedzieli się, że król wyruszył na delegację, a jego obowiązki pełni aktualnie czwarty wicepodczaszy Gregor Lescovar. Po ostrej wymianie zdań Lord Gregor Lescovar wezwał magów, a ci wyrzucili część buntowników poza mury miasta, co skończyło się licznymi potłuczeniami. Wkrótce odnaleźli ich Antemoris, Tordek i Kel, który otworzył ogień w stronę wysłanników i ranił Arcadiusa. Reanthe oraz Jet wycofali się, aby obmyśleć nowy plan natarcia. W chwili nieuwagi Arcadius wdrapał się na drzewo i tam bezpiecznie zaczekał na rozwiązanie konfliktu co jakiś czas rzucając płonącą szyszką w któregoś ze strażników co objawiało się wybuchami na drzewie, co z kolei zainteresowało oficera armii Braddy'ego. Ten zaprosił wszystkich do karczmy, aby opowiedzieli mu swoją wersję wydarzeń. W trakcie podróży dołączyła Sana. W oberży buntownicy dowiedzieli się, że istnieje także jeszcze jeden szlachcic zajmujący się rachunkami i wyznaczaniem podatków o imieniu Snivel. Oficer Braddy wysłał swojego zaufanego agenta, aby dowiedział się, czy historia o buncie jest prawdziwa. Cała grupa dowiedziała się, że Snivel ukrywa się z powodu robionych przez niego machlojek. Rozpoczęły się poszukiwania. Grupa udała się na początku do Dzielnicy Krasnoludzkiej, lecz tam niczego się nie dowiedzieli. Po chwili byli już na Placu Katedralnym, a tam mieli do czynienia z niezwykłym wydarzeniem, otóż podczas przesłuchiwania jednego z zakonników świadek został zraniony przez zamaskowanego zbója, najpewniej agenta Snivela. Po chwili zastanowienia Arcadius udał się na przesłuchanie w sprawie ataku, lecz zanim to zrobił udzielił wskazówki na temat pobytu Snivela: otóż brat Krzysztof wspominał, że Snivel ukrywa się w jednej z gospód, a Arcadius ustalił, że po odwiedzeniu 2 z 4 zostały jeszcze 2, jedna w Parku, a druga w Dzielnicy Handlowej. To tej drugiej udał się Antemoris, a do pierwszej Jet
i Sana. Sana odnalazła Snivela ukrytego w karczemnej piwnicy i po chwili był tam również Jet. Po krótkiej rozmowie, z której dowiedzieli się, że Snivel chce zagarnąć Goldshire dołączyli do buntowników Antemoris oraz Falvric. Po wysunięciu przez Jeta argumentu pięści w karczmie pojawił się oficer Snivela o imieniu Daren. Antemoris zaatakował Darena, a w tym samym momencie pojawili się również skrytobójcy ukryci przedtem za beczkami wina stojącym w piwnicy. Po długiej i męczącej walce gwardia Snivela została pokonana i do bohaterów dołączył Falvric. Nadciągnęła druga fala gwardzistów Snivela. Walka była krótka i skończyła się zwycięstwem dla posłanników. W akcie heroizmu Daren odwrócił uwagę zebranych, aby Snivel mógł uciec. Zbója dogonili jednak Falvric i Jet, którzy szybko uporali się z szumowiną. Jednak miasto ogarnęła pogłoska, że u bram pojawiła się cała armia chłopów. Bohaterowie udali się przed Stormwind, gdzie dołączył do nich Arcadius. Po wyjaśnieniu Farley'owi aktualnej sytuacji Goldshire chłopi rozeszli się, a Farley podziękował bohaterom za ratunek i obiecał nagrodę.

UczestnicyEdytuj

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki